Antosia Sprycha nasz Aniołek NBL… Tosi nie ma już z nami 2,5 roku… A dzisiaj…chciałabym Wam pokazać to jaka była…

Często piszemy o dzieciach, które wygrały, pokazujemy ich walkę z chorobą, piszemy o tym co robią teraz, a o dzieciach które odeszły…. ciężko cokolwiek napisać… niektórzy nie chcą czytać historii o smutnym zakończeniu…Ale przecież te dzieci też dzielnie walczyły! Były dziećmi o których rodzice również mogliby opowiadać godzinami…. a my? Powinniśmy poznać ich historię. Bo jak mówi mama Tosi „Oni żyją dzięki tym który o nich pamiętają i wspominają”!

O Tosi zdecydowała się opowiedzieć nam jej mama – Karolina.

Antosia Sprycha urodziła się 13 lipca 2009 roku. Z Neuroblastomą walczyła od kwietnia 2012 roku… Guz lewego NADNERCZA, szpik zajęty w 86%. Później okazało się też, że w lewej zatoce nosowej rośnie guz, który rozlewa się do tkanek miękkich i jest niebezpieczny.
Tosia odeszła 14 grudnia 2012 r. o godz. 15.45 po 8 miesiącach ciężkiej walki.

STRONA ANTOSI

PicMonkey Collage

 

NBLpolska: Jaka była Antosia?
Mama Tosi: Jaka była? Ruchliwa. Uparta. Radosna. Rozgadana.
NBLpolska: Co lubiła?
Mama Tosi: Uwielbiała wodę. Place zabaw. Kochała puzzle i jak na tak mała dziewczynkę układała naprawdę trudne obrazki… Na oddziale było jak w przedszkolu… po 15 jak oddziałowa szła do domu można było wyjść z sal na korytarz ( Tosia mówiła – kichaś) i pobawić się z innymi dziećmi. Dwa razy w tygodniu odbywały się zajęcia plastyczne na które Tosia czekała. Po jednych zajęciach odbywała się herbatka dla dzieci i rodziców ( Tosia mówiła – habka). Tej nie mogła odpuścić.  Lubiła być wróżką. Biegać w koronie ze skrzydłami i różdżka.

 

NBLpolska: Jak choroba zmieniła Antosie? Stała się inna?
Mama Tosi: Na pewno dorosła, zmądrzała. Ona przechodziła leczenie bardzo dobrze, biegała, piszczała… Choroba ją zmieniła, wiedziała, że nie może być na słońcu, że spotka się z przyjacielem jak będzie zdrowa. Jednak mimo choroby zachowywała się jak zdrowa 3 latka i takie miała potrzeby. Nie zapominajmy że choroba nie odbiera tym dzieciom chęci do zabawy i radości z życia.

 

2

 

NBLpolska: A jak choroba Antosi zmieniła Panią?
Mama Tosi: Również dorosłam, wiem jak bardzo ważne jest zdrowie i jak mało informacji jest o chorobach dzieci. Lekarze nie informują. Zaczęłam zauważać ile chorób jest dookoła, bo nie oszukujmy sie- dopóki nic złego się nie dzieje blisko nas – nie myślimy o tym. To naturalne. Moja Antosia mówiła że mama ,tata i Tosia muszą się trzymać razem i że mnie kocha… W ustach 3 latki brzmi to pięknie i mądrze. Bardzo brakuje mi jej rączek oplatajacych moja szyję, jej śmiechu, obrażania i proszenia o „ciepkie hitki i ciekup” – ciepłe frytki i keczup. I obowiązkowo „ciepkie mećko” – ciepłe mleczko. Mówiła: nie mozie być zimne.
NBLpolska: Angażowała się Pani w pomoc dla dzieci z onkologii, pomogła w zbiórkach rzeczy na oddziały onkologiczne…. Antosia na pewno jest bardzo dumna….
Mama Tosi: Trochę pomagałam. Teraz mam synka i to on wypełnia mój czas.
NBLpolska: Za każdym razem gdy widzę zdjęcia Pani synka mam przed oczami Antosie.
Mama Tosi: Franio jest bardzo do niej podobny. Z wyglądu. Miał przyjść na świat 18 maja, a pojawił się 14 (przypomnienie: Antosia odeszła 14 grudnia). To znak. Tak uważam.
NBLpolska: Pamiętam jak kiedyś oglądałam na yt wstawiane przez Panią filmy.. Ta jej energia…
Mama Tosi: To była jej wizytówka. Głośna i szybka.

 

NBLpolska: Dziękuję, że chciała się Pani podzielić z nami tym jaka była Pani córeczka…
Mama Tosi: Bardzo mi miło że są osoby, które nie zapominają. Bo te dzieci żyją- dzięki tym którzy pamiętają i wspominają. Oni byli tu, a są tam, ale wciąż wśród nas!

 

3

 

Dla tych, którzy nie mieli okazji poznać Tosi, jej energii, uśmiechu…